Motywacja do szycia

Może Ci się również spodoba

8 odpowiedzi.

  1. Marta Barbarska pisze:

    Właśnie mam taki spadek motywacji. Zawsze tak jest gdy skończę jakiś projekt. Niby w głowie pomysłów tysiąc a nie mogę się zebrać by zrobić pierwszy krok. Przeglądam The Farmer’s Wife i nawet rozrysowałam sobie jeden blok Night&Day, wybrałam materiały ale brak bodźca który sprawi że maszyna pójdzie w ruch. Ostatnio mój kot spędza więcej czasu śpiąc przy maszynie niż ja szyjąc nią. Przeczekuję … i nagle przychodzi ten moment i praca idzie.

    • elazeman pisze:

      Ja się chyba boję przeczekać i troszkę się zmuszam. Czasem bezsensownie. Takue pozorne szycie wtedy uprawiam.

  2. Rozpoczęte projekty piętrzą się. Realny plan ułożony w styczniu już napuchł i stał się nierealny 🙁 (jak można się oprzeć konkursom, zabawom i ślicznym wzorom, które odkrywam w ciągu roku i wciągam na listę “to do”). Ostatnio dla mnie motywacją jest mało czasu. Szyję tylko gdy Dziecię śpi, a to motywuje do sprężenia się, bo chce mieć poczucie, że coś zrobiłam w tym czasie. Nie znaczy to, że się spieszę i robię rzeczy niedokładnie. Wręcz przeciwnie ostatnio odkrywam w sobie perfekcjonizm…
    Zakupy zawsze dobra rzecz 😀 Ale miejsca w szafach brak… Ja lubię też oglądać z Synkiem moje szmatki – on poznaje wzory i kolory a ja czasem dziwię się i zachwycam co też mam w moim stashu.

    • elazeman pisze:

      Z małym dzieckiem nie jesteś panią swojego czasu, a udaje Ci się szyć. Do tego jeszcze są to świetne projekty. Możesz być z siebie dumna!

  3. Danka pisze:

    Ja cierpię na prokrastynację bardziej, niż na zanik motywacji. To znaczy, ze projektów mam mnóstwo, ciągle przychodzą nowe, często z nowymi szmatkami, guzikami czy tasiemkami. Ale rzadko cos zaczynam i jeśli nawet, to przerywam, mając w pamięci te już rozpoczęte, ale zostawione, bo… albo cos nie wyszło i trzeba pruć (nie lubię), albo zabrakło drobiazgu (np. guzika, którego w bałaganie nie mogę znaleźć), albo uprane szmatki trzeba uprasować (bardzo nie lubię żelazka), albo … Lista powodów jest długa i nieskończona! A motywuje mnie praca w grupie – wspólny temat, wspólna wystawa, wspólny prezent, akcja charytatywna…

    • elazeman pisze:

      Ja sie ciągle boję, ze utknę z tymi nieskonczonymi pracami. Tak się stało z moimi pracami hafciarskimi – leżą nieskończone i nigdy ich nie skończę, bo mam już zbyt duże problemy ze wzrokiem. Dlatego staram się panować nad liczbą projektów w trakcie.

  4. Karolina pisze:

    Przeglądanie szafy z szmatami, poczekanie aż przejdzie, spotkanie patchworkowe, dwa dni wolnego 🙂 to ostatnie najlepiej mnie motywuje 🙂