Patchworkowe poduszki mi się rozmnażają

Patchworkowe poduszki mi się szyją, choć nie same 🙂 Przesadzam, ale ostatnio wystarcza mi weny tylko na kolejne poduchy. Najnowszą uszyłam z próbki, w której sprawdzałam jak szyć trójkąty o równobocznych ściankach i kątach 60 stopni.  Ponieważ to kolejna poducha odczuwam coś w rodzaju znużenia tematem. Chciałabym coś innego uszyć, ale jakaś niemoc mnie dotyka. Pozostaję przy bezpiecznym i mało twóczym szyciu  poduch.

Wystarczy tego narzekania, bo poduszka udała mi się całkiem fajna. Podoba mi się wzór i kolorystyka. Minimaistyczne pikowanie jest bardzo “moje”, więc czego więcej chcieć? Mam nadzieję, że niedługo pokażę coś o większych gabarytach niż poduszka.

patchworkowe poduszki

Detale

Trójkąty równoboczne w tej kolorystyce bardzo mnie kuszą. Zastanawiam się nad kocem? Narzutą? Pomysł tkwi w mojej głowie już od jakiegoś czasu, gorzej z realizacją.

Patchworkowa poduszka, którą tu pokazuję powstała z tkanin farbowanych ręcznie. Ma wymiary ok. 45×45 cm. Pikowana jest nićmi Isacord (na ocieplinie bawenianej). Zamykana “na zakładkę”. Z tyłu też nasze farbowanki.

Patchworkowe poduszki

Mam ich już sporą kolekcję. Jednak są trochę “od Sasa do lasa”. Dwóch takich samych nie uświadczysz. Może jest jakieś mądre uzasadnienie tego stanu rzeczy?

patchworkowe poduszki

To tyle na dziś.

Pozdrawiam

podpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 komentarzy “Patchworkowe poduszki mi się rozmnażają”