Patchworkowa pracownia. Moja przestrzeń do szycia. Sto postów na blogu.

Całkiem niedawno zorientowałam się, że na blogu jest już 99 postów. Ten jest setny. Wychodzi na to, że czas na małe święto. Więc dziś uchylam rąbka tajemnicy. Zamiast pokazywać co szyję, pokażę gdzie szyję. Zapraszam – oto moja patchworkowa pracownia.

Patchworkowa pracownia

Moja przestrzeń do szycia to nieduży pokoik na piętrze. Duży skos i dwa połaciowe okna, w gruncie rzeczy niewiele miejsca. Dla mnie zaletą jest oddalenie od głównej części domu. Mogę zamknąć drzwi do “mojego świata” i nikt tam nie zagląda (niezaproszony). Dzięki temu mogę zostawiać rozpoczęte prace na wierzchu, wpaść na chwilę i przeszyć czasem kilka szwów, a czasem po prostu popatrzeć i pomyśleć co dalej.

Zapraszam do zwiedzania!

patchworkowa pracownia elazeman.pl

Na lewo od wejścia szafa z UFO-kami, skończonymi pracami i zapasami wypełnień do quiltów. Białe drzwi prowadzą na strych (zdjęć nie będzie, ale zapasy jest gdzie utykać). Pod jednym z okien połaciowych mam stół do cięcia tkanin. Tu odpoczywa sobie moja stara janomka – czeka na wizytę w spa. Lubię pracować przy świetle dziennym i takie usytuowanie tego stołu jest optymalne.  Kiedy potrzebuję więcej miejsca do  cięcia (na przykład w trakcie krojenia tkanin na ubrania) rozkładam się na podłodze. W przypadku na prawdę dużych projektów (np. narzut) anektuję podłogę w sąsiednim pokoju.

Pod drugim oknem znajdują się regały z tkaninami i innymi przydasiami. Dalej główne stanowisko do szycia, czyli stół z maszyną. Obok drugi stół – z overlockiem. Oba blaty są do wymiany. Te, które mam, nie dają rady i się uginają. Nic dziwnego – nie były kupowane w celu dźwigania ciężkich maszyn – to dawne biurka moich dzieci. Do stołu z overlockiem znalazłam bardzo praktyczną półkę na szyciowe drobiazgi. Trzymam tam duże szpulki nici i podręczne wyposażenie. W małych szufladkach obok schowane są nici, guziki itd. Stanowisko do prasowania – deska i stacja parowa znajdują się w suszarni, w sąsiednim pomieszczeniu. Małe żelazko rozkładam kiedy jest potrzebne albo biegam do suszarni – w końcu sport to zdrowie 🙂
patchworkowa pracownia elazeman.pl

patchworkowa pracownia elazeman.pl

Moja przestrzeń do szycia

Nie jestem demonem porządków i stan lekkiego chaosu (a czasem – sporego chaosu) jest dla mnie typowy. Lubię oglądać zdjęcia wymuskanych i wystylizowanych pracowni. Patrzę oczywiście z zazdrością. U mnie pewnie nigdy tak nie będzie, bo ja taka nie jestem. Kiedy to zrozumiałam zaczęłam zwracać uwagę na rozwiązania praktyczne: jak przechowywać tkaniny? gdzie trzymać nici i inne akcesoria? jak oświetlić kąt do szycia? jak zorganizować miejsce do ciecia tkanin?

Te pytania wciąż sobie zadaję. Na niektóre nie znam dobrych odpowiedzi.  Najpilniejsze dla mnie sprawy to wymiana blatów, o której pisałam.  Druga sprawa to oświetlenie. Latem pokoik jest jasny i wręcz trzeba ograniczać ilość światła. Natomiast zimą dostawiam dodatkowe lampy na blatach, bo ogólne oświetlenie to stanowczo za mało. Docelowo chciałabym zmienić także stół do cięcia, bo ten jest za niski.  Myślę o wygospodarowaniu blatu opartego na szafkach – przestrzeni do przechowywania nigdy za wiele.

Zauważyłyście, że biegam dookoła słupa?  🙂

Następne odwiedziny w pracowni przy okazji postu nr 200 🙂 Już dziś zapraszam!

Ela

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 komentarzy “Patchworkowa pracownia. Moja przestrzeń do szycia. Sto postów na blogu.”