Gypsy Wife Quilt II – skończony projekt

Gypsy Wife Quilt II – skończony projekt

Skończyłam drugi Gypsy Wife Quilt. Uszyłam, wypikowałam, dałam lamówkę. Zajęło mi to rok.

Pierwszy wpis o szyciu drugiej Gypsy dałam na blogu 20 stycznia 2017 r. Serio! Jak widzicie dużo wody upłynęło w Wiśle zanim ukończyłam ten projekt.  To moja druga Gypsy Wife i ostatnia. Nie żebym znielubiła ten wzór – jest świetny. Uwielbiam go za wolność i szaleństwo. Tyle wersji już widziałam, a każda jest inna – niepowtarzalna.   Pierwszą Gypsy szyłam jak na ciężkim haju, codziennie po pracy siadałam i szyłam , a potem pikowałam. Zaczęłam ją w październiku 2016, a skończyłam w marcu ubiegłego roku. Jak dla mnie – sprint. Druga szła mi znacznie wolniej, co nie znaczy, że szyło mi się ją gorzej.  Wiedziałam czego oczekiwać, wszystko dokładnie zaplanowałam (tkaninę na lamówkę wybrałam latem ubiegłego roku!) i krok po kroku szyłam. No cóż – ta druga jest “mojsza” 🙂

Lucy in The Sky…

Co ja poradzę, że kocham niebieski…

Gypsy Wife Quilt Ela Zeman

To tyle filozofowania! Teraz fakty.

Tkaniny

Użyłam niebieskich, granatowych, fioletowych i szarych tkanin. Są z różnych źródeł – kupowane w wielu sklepach i otrzymane w prezencie od koleżanek. Sporo tkanin to wzory Tuli Pink, które bardzo lubię. Nauczona doświadczeniem do bloków użyłam innych tkanin niż do pasków – to bardzo ułatwia komponowanie całości.

Gypsy Wife Quilt Ela Zeman

Pikowanie

Oczywiście wypełnienie bawełniane. Pikowanie z wolnej ręki na maszynie domowej szarymi nićmi Aurifil 50 wt.  Kompletny freestyle.  I tak nie widać, więc można szaleć 🙂

Gypsy Wife Quilt Ela Zeman

Całość ma 145 x 170 cm.

Szukam miejsca do powieszenia jej na stałe. Sypialnia? Pracownia?  Niebieski pasuje mi wszędzie (no, niemal)

Pozdrawiam
Ela

 

Gypsy Wife Sampler Quilt

12 komentarzy

Obie wersje kolorystyczne mi się bardzo podobają. Pierwsza przywodzi mi na myśl lato, a ta nie wiem czemu-zimę. I jak bym chciała mieć, to właśnie w takich niebiesko-szarych barwach z dodatkiem fioletu i kapką czerwieni:)

Obie wersje mi się podobają! Ja bym powiesiła je obok siebie 🙂
Rok to całkiem dobry czas. U mnie niektóre proste UFO dłużej leżą i czekają, a tu było DUŻO pracy!
Podziwiam Cię za zestawianie ze sobą różnych printów, które świetnie grają. To wyczucie zdecydowanie nie jest mi dane i nawet jak mam tkaniny z jednaj kolekcji to póki co zawsze dodam do nich solid…
Pozdrawiam
Kamila

Obok siebie to zajmują kawał ściany – będzie ciężko! Ja nie mam wyczucia w sprawie tkanin – wyuczyłam się tego 🙂

Pierwsza Gypsy bardzo mi się podobała. Szycie drugiej śledziłam na bieżąco i miałam mieszane odczucia co do kolorów. Dzisiaj trudno by było mi wybrać, która ładniejsza, podziwiam obie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one + three =