Baboki 2 komentarze


Kiedyś jeden pan śpiewał, że nie ma baboków. Są i mają się dobrze.

Nazywam babokami projekty nie do końca spełniające moje oczekiwania, mniej lub bardziej nieudane. I często z tej przyczyny porzucane w różnej fazie powstawania. W czasach wiecznej radości i samych sukcesów wręcz nie wypada mówić o tym, że coś mi się nie udało. No bo jak to tak: inne panie pokazują piękne prace, a u mnie baboki? Otóż są i nawet kiedy próbuję upchnąć je w szafie, to wyłażą. Tyle ich jest.

Niektóre baboki są nimi z powodu moich preferencji i nadmiernych oczekiwań. Generalnie stawiam sobie wysoko poprzeczkę (tak mi się wydaje) i czasem utykam z rzeczą obiektywnie rokującą, ale coś mnie w niej uwiera i klops. Leży toto w szafie. Inne przypadki to te, gdy serio coś zepsuję. No, nie da się obejść problemu. Jest błąd techniczny, być może do naprawienia, być może nie. Do największych porażek zaliczam farmer’s wife z zaczętym pikowaniem, które mi się “odwidziało”. Wypruwam je od roku…

Ten tydzień firmują baboki. W oczekiwaniu na przesyłkę z tkaninami do kończenia narzuty wymyśliłam sobie obrazek techniką konfetti. Coś jednak poszło nie tak i efekt dotychczasowy nie nie powala (na zdjęciu fragment)

Praca jest pewnie do uratowania, ale ja nie lubię akcji ratunkowych. Wyprułam już nawet  te elementy, które mi się najmniej spodobały i cisnęłam całość w kąt. Trafi do TEJ szafy? Jeszcze tego nie przesądziłam, bo temat obrazka bardzo mi pasuje i od dłuższego czasu planowałam taką rzecz.

W rozpaczy postanowiłam rozpoznać technikę stitch and slash. Eee, no nie, jednak nie dla mnie. Dobrze, że tylko próbkę zrobiłam, a nie płachtę metr na metr.

Z tego wszystkiego to najlepiej idzie mi ostatnio szycie ciuchów. W tym tygodniu kończę wiosenną bluzeczkę.

Model “w sam raz do pracy”.

Poza szyciem baboków i ubrań pracuję od kilku miesięcy nad dużym projektem związanym z patchworkiem. Tym razem nie szyję 🙂 Zajmuje mi to dużo czasu i energii i stąd moja  mniejsza aktywność w mediach społecznościowych. Mam nadzieję, że już w czerwcu będę mogła powiedzieć więcej  o tym projekcie. Na razie jest on tajny, więc już dziś nic więcej nie napiszę o nim.

Jak tam u Was? Są baboki, czy zawsze wszystko perfekcyjnie uszyte? Pozdrawiam
Ela


2 komentarzy do “Baboki

  • Ania Sławińska

    No pewnie, że są! Prym wiedzie słodka kołderka dla małej dziewczynki. Zamówili ją dziadkowie. Mieli duży wpływ na wybór kolorów, obrazków… Uszyłam, ale mdli mnie za każdym razem, gdy o niej pomyślę.

  • Karolina

    Są baboki 🙂 oczywiście. Moim babokem są log cabiny z rozpoczętej narzuty. Piękne materiały i… spiep…. Nie chciało mi się prasować. Wszystko pływa. Wypadają wyrzuty sumienia z szafy

Komentarze są wyłączone.