Czas pędzi i mamy czerwiec

Czas pędzi jak szalony i już mamy czerwiec. Nie nadążam za rzeczywistością. Na szycie zostają okruchy czasu.

To wcale nie znaczy, że nic nie robię. Tyle, że teraz poświęcam więcej czasu sprawom dookoła patchworku, niż samemu szyciu. Na szczęście mam z tych działań sporo osobistej satysfakcji, więc wszystko OK.

Co szyję?

Nowy projekt, który już pokazywałam, pomału nabiera kształtów narzuty.  W tej chwili mam 80 bloków do uprasowania i wyrównania. Od paru tygodni mamy pogodę śródziemnomorską, więc do żelazka mi się nie spieszy.

Do tego trochę czasu i energii pochłania mi szycie ubrań.  Te letnie szyje się jakoś przyjemniej, więc  mam duże plany. Na razie te plany oznaczają piętrzące się tkaniny odzieżowe, które mają zamienić się w letnie bluzeczki  i sukienki. Z czego zmaterializowała się już chabrowa sukienka w kwiatki (pokazywałam na instagramie) i “pracowa” bluzeczka koszulowa.  Teraz mała przerwa na ciuszki w rozmiarze na pięcioletnią dziewczynkę. Bycie ciocią zobowiązuje 🙂

To koniec krótkiego zeznania na dziś. Jak widzicie – szyję, ale nie to, piszę, ale nie tu. Bywa i tak.

Pozdrawiam gorrąco
Ela

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 komentarze “Czas pędzi i mamy czerwiec”