Jaka maszyna dla quilterki – jak wybrać sobie dobry sprzęt? 5 komentarzy


Nie, nie będzie to wpis sponsorowany. Raczej garść moich przemyśleń. Temat bardzo gorący, non stop dyskutowany. A więc: jaka maszyna dla quilterki?

Zacznijmy od podstawowego rozgraniczenia. Jeśli chodzi o szycie quiltów/patchworków  w kontekście maszyny musimy odróżnić dwie rzeczy:

1. zszywanie elementów patchworku

2. pikowanie

O ile dobranie sensownej maszyny do zszywania patchworków nie jest jakimś wielkim problemem, z pikowaniem sytuacja jest trudniejsza.

Zszywanie patchworku

Na upartego wystarczy do tego celu każda, nawet najprostsza maszyna do szycia. Potrzebny jest tylko ścieg prosty. Jeśli zamierzasz szyć klasyczne aplikacje – przyda się zygzak.

Opcje, które warto rozważyć, kiedy mamy większy budżet, czyli na co zwrócić uwagę, kiedy możemy powybrzydzać

Już wiemy, że niepotrzebna jest nam maszyna z milionem ściegów. Na jakie parametry zwrócić uwagę? Ja stawiałabym na maszynę, która ma regulację długości i szerokości ściegów oraz regulację docisku stopki. Ani ilość obszywanych dziurek, ani nawlekacze nitek i inne bajery nie są tak ważne, jak te trzy elementy.

Jeśli chodzi o rodzaj chwytacza: panuje opinia, że maszyny z chwytaczem wahadłowym (zwykle mechaniczne, prostsze modele – choć to nie jest regułą) wiążą równy, ładny ścieg. Przydatny bajer to pozycjonowanie igły (góra – dół) i obcinacz nitki (może być ręczny lub automatyczny).

Wyposażenie dodatkowe przydatne do szycia patchworków to stopka krawędziowa 1/4 cala. Zaznaczam od razu, że można sobie radzić bez niej. Warta rozważenia jest stopka z górnym transportem.  Można nią równomiernie zszywać długie odcinki materiału (np. kolejne ramki w patchworku). Przyda się także do pikowania, o czym za chwilę.

Pikowanie

Teraz zaczynają się schody. Zwłaszcza, jeśli chcemy pikować “z wolnej ręki” Rozważmy dwa przypadki:

  1. Maszyna, o której była mowa powyżej ma służyć także do pikowania.
  2. Do pikowania mamy osobny sprzęt.

Punkt pierwszy to sytuacja najczęstsza. Szybko wracamy do wymagań stawianych maszynie do zszywania i pilnujemy jeszcze dwóch rzeczy. Mianowicie możliwości chowania ząbków, czyli mówiąc fachowo chcemy wyłączany transport dolny. Druga rzecz – jak najwięcej miejsca pomiędzy korpusem maszyny a igielnicą. Tu obowiązuje zasada – im więcej tym lepiej. Niestety “powietrze” w tym miejscu jest towarem deficytowym. Maszyny oferujące  coś takiego jak duża wolna przestrzeń pomiędzy korpusem maszyny a igielnicą są modelami luksusowymi. Zupełnie tego nie rozumiem i uważam, że to zmowa producentów. Dlaczego żadna firma nie oferuje prostej maszyny z  większą przestrzenią? W komplecie muszę kupić 400 (!) do niczego mi niepotrzebnych ściegów i tysiąc innych bajerów.

Do pikowania z wolnej ręki potrzebna jest odpowiednia stopka. Kiedyś już snułam na ten temat rozważania, wiec zapraszam do poczytania starszych wpisów: TU i TU. Stopka z górnym transportem przydaje się do pikowania po liniach prostych (bez wyłączania transportu dolnego, oczywiście). Dobrze, jeśli mamy możliwość posiadania maszyny ze stolikiem powiększającym pole pracy.

A teraz druga sytuacja. Możemy sobie pozwolić na oddzielną maszynę do pikowania. Rozważ taką możliwość. Ciągłe “przestrajanie” maszyny ze zszywania na pikowanie i z powrotem jest niedogodnością. Wiem, bo tak mam teraz. Jeśli chcemy kupić maszynę do pikowania możemy rozważyć takie opcje:

  • maszyna “domowa” wieloczynnościowa – taka, o jakiej piszę powyżej,
  • stebnówka przemysłowa z możliwością wyłączania transportu dolnego i zamontowania stopki do pikowania,
  • longarm z ramą (quilterka pikuje stojąc),
  • longarm ze stołem (quilterka pikuje siedząc).

Przy czym dwie opcje na końcu wymagają nie tylko dużego budżetu, ale i sporo miejsca. Jeśli ktoś dysponuje jednym i drugim – może celować w modele wyposażone w system “równego ściegu”. Dodatkowo warto pamiętać, że longarm z ramą umożliwia także zrobienie kanapki. Nie trzeba tarmosić patchworków po podłogach. Maszyna przemysłowa (stebnówka) jest tańsza, ale ciągle wymaga dużo miejsca.

Na koniec przestroga: to nie maszyna szyje, tylko quilterka. Najlepszy i najpiękniejszy sprzęt, to tylko sprzęt. Reszta jest w naszych głowach i rękach.

Jak dobierać kolory w patchworku elazeman.pl

To na dziś tyle. Pozdrawiam
Ela

 

 

 

 

 


5 komentarzy do “Jaka maszyna dla quilterki – jak wybrać sobie dobry sprzęt?

  • Margaret

    Jaki ciekawy temat poruszyłaś. Jako osoba posiadająca dużą wiedzę w temacie tzw longarmów pozwolę sobie zabrać głos a mianowicie, są maszyny do pikowania „ na stojąco” z krótkimi ramami ok 1,5m długości. Maszyna do pikowania na siedząco : bok standardowego stolika to ok 90cm. A więc również jest to powierzchnia do „ udźwignięcia” nawet w małej przestrzeni. Komfort pikowania na takiej maszynie nieporównywalny ze stebnówką. W mojej opinii jeśli chcemy zszywać tylko kawałki tkanin bez aplikacji, crazy i innych dekoracji a potem pikować – stebnówka przemysłowa jest ok. Ale jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia i w sumie to bardzo ciężko powiedzieć co dla kogo będzie najlepsze…

    • elazeman Autor wpisu

      Jako maksymalistka myślałam o ramie 3 metrowej. Oczywiście masz rację – są krótsze ramy na ktore nie trzeba wielkiej przestrzeni.

Komentarze są wyłączone.