Pracownia patchworkowa 2 komentarze


Pisałam Wam na FB, że ogarnął mnie nastrój do porządkowania. Dzięki temu dziś mogłam zrobić kilka fotek w mojej pracowni i pokazać je Wam bez wstydu.

Od razu zastrzegam, że taki porządek panuje tam nieczęsto. Zwykle funkcjonuję w stanie tzw “twórczego bałaganu”. Czasem jednak zaczyna mi doskwierać chaos w otoczeniu. Najbardziej, kiedy nie mogę znaleźć czegoś, co jest mi potrzebne.

Ze dwa lata temu pokazywałam Wam moja pracownię. Od tego czasu sporo się zmieniło. Przede wszystkim od roku mam więcej przestrzeni. Teraz moja pracownia jest w innym pokoju – większym i lepiej oświetlonym.

Ostatnio zmodyfikowałam trochę układ pomieszczenia i teraz mam wyraźne strefy : do cięcia, do szycia i prasowania oraz do przechowywania tkanin i akcesoriów. Mam też kąt wypoczynkowy, który (po rozłożeniu kanapy) jest dodatkowym spaniem dla gości.

Miejsce do cięcia to blat na nóżkach o regulowanej wysokości. Ponieważ tnę na stojąco, blat jest dość wysoko podniesiony. Nad blatem mam miejsce do powieszenia tablicy korkowej, organizera? Jeszcze dokładnie nie wiem – pomyślę nad jakimś rozwiązaniem. Moja podstawowa maszyna stoi pod oknem. Dzięki temu mam dobrze oświetlone miejsce pracy. Po drugiej stronie mam dodatkowy blat. Służy mi do prasowania. Może być także dodatkowym blatem do pracy – na przykład do ustawienia overlocka.

Kąt do przechowywania tkanin i akcesoriów to miejsce, z którym nie umiem sobie poradzić w kwestii porządków. Może ostatnie zmiany mi pomogą? Nasiliły mi się objawy alergii i musiałam coś zrobić z tkaninami przechowywanymi w pracowni, bo zbierały kurz. Musiały zostać zamknięte w jakieś pojemniki. Myślę, że to akurat dobry pomysł również ze względu na płowienie w dość nasłonecznionym pokoju.

Część tkanin zapakowałam do przezroczystych pudeł. Są posortowane wg kolorów. Część schowałam do szafki powstałej z regału (dokupiłam drzwi, żeby zamknąć część otwartych półek w regale). Ten “pomocnik” na kółkach to mój najnowszy zakup. Na razie są tam komplety tkanin i przydasiów do konkretnych projektów (powiedzmy – w trakcie szycia). Początkowo chciałam kupić wózek kuchenny, który często jest wykorzystywany właśnie w pracowniach szyciowych, ale te druciane szuflady są pojemniejsze i dlatego wybrałam takie rozwiązanie. Szafa z nalepkami kryje zapasy tkanin odzieżowych, ociepliny i dzianiny. Nalepki nie moje, tylko po synu, bo szafa i pokój były kiedyś mojego syna, który już wybył z domu. Te małe drzwi prowadzą na strych, gdzie przechowuję dodatkowe przydasie. Tam dopiero muszę zrobić porządki. Kieeedyś…

Kącik wypoczynkowy, gdzie mogę popijać kawkę i planować, co tu dalej uszyć. Z powodu alergii ograniczyłam domową galerię patchworkową tylko do kilku prac. Usunęłam także dywan, który jeszcze niedawno tu leżał. Tak jest łatwiej zapanować nad kurzem (małe chodniczki można łatwo wyczyścić). Dobra strona tej zmiany to sporo miejsca na środku – w sam raz do kanapkowania średnich prac, bo z tymi dużymi nadal muszę wędrować do kuchni, gdzie po wywaleniu stołu i krzeseł mogę kanapkować duże prace.

W pracowni nie wygospodarowałam miejsca do przechowywania uszytych patchworków. Mam tego sporo, więc wymyśliłam dla nich bezpieczne pakunki:

To tkaninowe “pudła” do przechowywania, przystosowane rozmiarem do wsunięcia pod łóżko. Tak zapakowane patchworki mogą czekać na lepsze czasy. Nie kurzą się, nie zajmują dużo miejsca.

Większa przestrzeń to więcej miejsca nie tylko do pracy, ale i do bałaganienia. Niestety mam tendencję do zagruzowania przestrzeni. Trzymajcie kciuki, żeby tym razem porządek trwał jak najdłużej 🙂

Pozdrawiam
Ela

PS

Tak. Ja wiem, że sama IKEA, ale to z czystego lenistwa. Znam ich ofertę, mam sklep pod nosem, te rozwiązania mnie przekonują. Wiem, że to nudne, ale jakie praktyczne 🙂 Regał ma 10 lat – dokupiłam drzwiczki i pasują!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “Pracownia patchworkowa

  • Aploch

    Ikea to bardzo dobre i praktyczne rozwiązania, zatem nie wstyd je pokazywać.
    Widać, że stawiasz na praktyczność: strefa prasowania, cięcia na regulowanej wysokości stole no i osobno szycie. Mój układ też jest tak zróżnicowany i szczególnie chwalę sobie do pracy stół z regulowaną wysokością.
    Dodatkowo hitem okazał się wieszak ‘szafa’ typu stojak garderobiany. Mam na nim zawieszone na zwykłych ubraniowych wieszakach bieżące prace w różnym etapie – wiszą sobie jak ubrania a dodatkowo świetnie służy do robienia zdjęć. Uwielbiam tę stojako-szafę. Można zawsze artystycznie top przerzucić …..
    Oby jak najdłużej w porządku Elu! U mnie porządek bo nie wchodzę i nie szyję 🙁