Marzanna barwierska. Farbowanie

Marzanna barwierska jako roślina wygląda niepozornie. Jej siła kryje się głównie w korzeniach.

Jest to pewne uproszczenie, bo i liści marzanny używa się do farbowania. Jednak dla farbiarza najważniejsze są korzenie. One kryją w sobie najwięcej barwnika. Moje próby wyhodowania własnej marzanny barwierskiej w ogródku nie udały się. Marny ze mnie ogrodnik, dlatego korzeń marzanny kupuję 🙂 Możecie go znaleźć w formie łamanych suszonych korzeni lub sproszkowany.

Farbowanie marzanną

Marzanna barwierska zawiera tak silne barwniki, że farbowanie zawsze jest udane. Problemem może być uzyskany kolor i jego intensywność. Potrzebna jest uważność – to nie jest barwnik, przy którym wrzucamy szmatę do kotła i idziemy sobie szyć w drugim końcu domu. Trzeba pilnować temperatury, bo marzanna “nie lubi się gotować”. Zmienia wówczas odcień na tępy, nieco brunatny. Kolory, które można uzyskać z marzanny to odcienie różu-czerwieni. Ich odcień i intensywność zależy od ilości wchłoniętego barwnika oraz zapraw.

Marzanna barwierska. Próbki na bawełnie, jedwabiu i wełnie. Różne zaprawy.

Według moich wieloletnich doświadczeń z tym barwnikiem roślinnym uzyskany odcień zależy też od włókna. Na wełnie i jedwabiu marzanna daje ciemne idące do krwisto czerwonego odcienie, zaś na bawełnie i lnie – wybarwienia są różowe do ciemnoróżowych (tzw. angielski róż). Z zaprawami można uzyskać odcienie morelowe (miedź) lub idące w stronę beży – brązów, czy fioletów (żelazo).

W mijającym tygodniu zajmowałam się farbowaniem marzanną. Wyfarbowałam wielki trzymetrowy kupon lnu z wiskozą na sukienkę. Ponieważ miałam tylko ok. 75g sproszkowanej marzanny wiedziałam, że uzyskany odcień będzie różowy. Zaryzykowałam i jestem zadowolona. Uzyskany kolor bardzo mi się podoba. Sukienka już w trakcie szycia 🙂

Pomimo tak niewielkiej ilości barwnika zrobiłam drugą i trzecią kąpiel barwierską. Uzyskałam delikatne różowe odcienie na bawełnie (widać je na pierwszym zdjęciu w tym poście. Przy trzeciej kąpieli poszłam sobie szyć, nie pilnowałam temperatury i kąpiel zaczęła bulgotać (temperatura przekroczyła 100 stopni) – efektem jest lekko beżowy róż.


Mam nadzieję, że zachęciłam Was do eksperymentów z tym barwnikiem. Przypominam jeszcze o zasadach BHP – garnki, mieszadła i inne akcesoria używane przy takim gotowaniu nie nadają się do przygotowywania żywności. W kuchni warto używać wyciągu/wietrzyć. Marzanna w trakcie gotowania dość silnie wydziela zapach. Na szczęście nie jest on jakiś nieznośny – w domu pachnie jak w zielarni, ale wiem, że dla niektórych osób to może być nie do zniesienia.

Pozdrawiam
Ela


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *